El Chaltén: nowa przestrzeń i czas
Tekst i zdjęcia: Alessandra Prato
El Chaltén to prawdziwa placówka na krańcu świata. Miejscowość ta, zamieszkała na stałe przez około tysiąc osób, w sezonie letnim zamienia się w międzynarodowy punkt spotkań alpinistów, turystów i miłośników wędrówek, których przyciągają kultowe pasma górskie Fitz Roy i Cerro Torre. Przybyłam tu jako jedna z sześciu alpinistów wybranych do projektu CAI Eagle Team, ale życie bywa nieprzewidywalne. Drugiego dnia zapalenie kręgosłupa wykluczyło mnie z gry, zmuszając do przymusowego odpoczynku i znoszenia bólu, który przez miesiąc nie dawał mi spokoju. W tym odległym zakątku Patagonii przestrzeń i czas wydają się podlegać nowym miarom. Odległości wydają się się wydłużać: niekończące się podejścia, ogromne lodowce, góry, które zamiast zmniejszać się w miarę zbliżania, wydają się jeszcze bardziej imponujące i niedostępne. Ale to pojęcie czasu staje się tu naprawdę absurdalne. Jako osoba nadpobudliwa, przed wyjazdem nie rozumiałam, jak alpiniści mogą spędzać tu całe miesiące, aby wspiąć się tylko raz lub dwa razy. Moja jedyna wycieczka na Nipponino pozwoliła mi zrozumieć dlaczego: każda wyprawa w góry jest wyczerpująca. Chodzi się z ciężkimi plecakami, podejścia są długie, a biwaki trudne. Warunki pogodowe muszą być idealne, w przeciwnym razie poziom trudności wzrasta wykładniczo, a okresy dobrej pogody są niezwykle rzadkie, dlatego trzeba je jak najlepiej wykorzystać, umiejętnie rozplanowując odpoczynek między nimi.